FAQ  •  Szukaj  •  Użytkownicy  •  Grupy •  Galerie   •  Rejestracja  •  Profil  •  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  •  Zaloguj
 
 
 Sytuacje, które wywarły na was wrażenie Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Autor Wiadomość
Kubicor
Administrator



Dołączył: 14 Kwi 2009
Posty: 430
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z Ustronia

PostWysłany: Pon 18:13, 12 Paź 2009 Powrót do góry

Oczywiście ja zaczynam Smile

Muszę powiedzieć, że właśnie gram w bardzo wciągającą misję.

Jest to misja pojedyncza. Cel- zdobyć konsulat i odeprzeć kontratak wroga. Do dyspozycji mam wyłącznie moją drużynę. Zaczęło się dobrze. Parliśmy przez wioskę, skutecznie udawało mi się flankować wroga. W końcu podszedłem do sprawy zbyt arogancko i wybiegłem na niewielkie pole ze stogami siana jako jedyną osłoną. Wtedy zaczęli w nas strzelać z dwóch stron. Wszyscy moi padli martwi, a ja zostałem ranny w rękę. Ukryłem się w domu i opatrzyłem ranę. Potem cicho prześlizgnąłem się do wspomnianego konsulatu i zauważyłem linię piechoty chińskiej, czyli posiłki. Kilku zabiłem granatnikiem, a potem szybko wbiegłem do konsulatu i ukrywając się w nim zabiłem kolejnych 3. Ostatni z zespołu posiłkowego obszedł dom i wszedł tylnymi drzwiami. Usłyszałem go. Krzyczał coś po chińsku i słyszałem coraz głośniej jego kroki. Gry zobaczyłem niewielki fragmencik jego munduru w drzwiach, zacząłem pruć z karabinu i tak wystrzelałem pół magazynka. Smile
Ale opłacało się, bowiem łupem był RKM.
Potem wyszedłem wspomnianymi tylnymi drzwiami i udałem się do innej chatki. Sądziłem, że jest do niej tylko jedno wejście. Myliłem się. Zaczaiłem się przed jednym z wejść i oddałem dwa strzały ściągające. Jeden nieuważnie podbiegł mi pod lufę, więc.. odszedł. Drugi był sprytniejszy. Obrócił się twarzą do drzwi i szybko przebiegł. Nie zdążyłem go trafić. Potem tylko usłyszałem jakieś "hui, kła ta" i do przez okno wpadł granat. Na szczęście nie do tego pomieszczenia. Szybko przebiegłem do owego pomieszczenie i z okna zastrzeliłem wojaka, który rzucił granatem. Zaczęli się znowu kręcić na około domu. Jeden wszedł drzwiami od strony zachodniej, a drugi od strony południowej, a północne (którymi ja wszedłem) zostawili w spokoju. Wtedy dowiedziałem się, że do domu są 3 wejścia, a nie jedno. Smile Udało mi się obu zabić, ale wyszedłem nie bez szwanku. Dostałem w klatkę piersiową, ale na szczęście postrzał nie był śmiertelny. Opatrzyłem się, przeładowałem RKM i znowu czekałem. Tym razem naprawdę się wkurzyli. Zaczęli strzelać do budynku, w którym jestem dosłownie ze wszystkiego. Właśnie w tym momencie teraz jestem. Co było dalej zobaczycie "w następnym odcinku" Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
LUKpl
Moderator



Dołączył: 11 Paź 2009
Posty: 128
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Płock

PostWysłany: Pon 18:20, 19 Paź 2009 Powrót do góry

Wow, a moją taką sytuacją, jest taka z mp, jak nie zmieniając nawet pozycji, ubiłem 14 i nie zginałem Very Happy (6 ludzi i 8 botów) na Wąskim Gardle, będąc Chinolem. (W tym cwaniaczka, który z granatnika zamontowanego na jeepiewalił w moją pozycję).


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
LUKpl
Moderator



Dołączył: 11 Paź 2009
Posty: 128
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Płock

PostWysłany: Sob 18:52, 24 Paź 2009 Powrót do góry

Jest jeszcze jedna z MP:
Byłem w chinolach na mapie WĄSKIE GARDŁO, w grze z ludźmi 4/4, byliśmy przygwożdżeni w naszej ostatniej bazie, tej z dwoma heli, oni trzej wystartowali z heli, krzyczeli, abym wsiadał, ale ja postanowiłem trochę "poRAMBOwać" i powiedziałem, że nie lecę z nimi.
wystartowali, a ja wsiadłem do łodzi, okrążyłem całą naszą wysepkę rzeką, i wysiadłem. W tym czasie helikopter i moi kompani zostali zestrzeleni (jeden bot, dwóch ludzi), a wróg ostrzeliwał ich z lasu. Dobrze, że wtedy nie poleciałem, bo dzięki temu teraz łatwo uderzyłem wroga z flanki. Były wszystkie 3 oddziały (w każdym po 4 członków, ale tylko 4 było ludźmi, a reszta to boty). Zająłem dogodną pozycję możliwie jak najbliżej wroga, i zanim się połapali, wystrzelałem ich połowę. Niestety, nie udało mi się uratować kompanów, którzy zginęli, ale się odrodzili obok mnie, i razem weszliśmy do lasu i wystrzelaliśmy pozostałych "ułesańczyków". W ten sposób nasza sekcja wygrała. Koniec bajeczki, teraz dzieci możecie iść spać. Very Happy (bajki na dobranoc, a właściwie opowiadania, bo to było naprawdę)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez LUKpl dnia Sob 20:16, 24 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:      
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu


 Skocz do:   



Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001/3 phpBB Group :: FI Theme :: Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
 
 
Regulamin